Recenzja - "Rywale" Vi Keeland

Autorka – Vi Keeland
  
Tytuł – Rywale
 
Wydawnictwo Niegrzeczne Książki
 
Gatunek – Literatura obyczajowa, romans
 
Data premiery – 23.03.2021
 
Liczba stron – 384
 
ISBN – 9788366815056

Opis od wydawcy

Bezcenny hotel, dwie zwaśnione rodziny i pożądanie silne jak nienawiść.
 
Nasi dziadkowie rozpoczęli tę wojnę, gdy z najlepszych przyjaciół stali się największymi rywalami biznesowymi w historii. A wszystko za sprawą kobiety, ich partnerki w interesach, którą obaj kochali, lecz żaden nie zdobył jej serca. Nasi ojcowie kontynuowali tę rodzinną tradycję. A potem zrobiliśmy to ja i Weston. Pewnie trwałoby to nadal, gdyby dawna ukochana naszych dziadków nie umarła i nie zostawiła im w spadku jednego z najcenniejszych hoteli świata.
 
I tak oto jesteśmy tu razem. Zamknięci. Dwoje zaciekłych rywali. Ogień i woda. Próbujemy posprzątać bałagan, który odziedziczyliśmy po przodkach, i się przy tym nie pozabijać. Mamy tę wojnę w genach. Jest tylko jeden problem – im bardziej ze sobą walczymy, tym mocniej pragniemy siebie nawzajem.
 
Nowa powieść bestsellerowej Vi Keeland.

Recenzja

Książka „Rywale” Vi Keeland opowiada historię Sophie Sterling i Westona Lockwooda. Znają się od dzieciństwa i od dzieciństwa wpajana jest im nienawiść do siebie nawzajem przez wzgląd na tak zwane stare dzieje i stare waśnie między ich rodzinami. Ich dziadkowie zakochali się w tej samej kobiecie, a ona nie potrafiła wybrać jednego z nich, bo oboje byli dla niej bardzo ważni, dlatego zostawiła ich obu, a było to w roku 1962.
 
Teraz jest wiele lat później, kiedy Grace Copeland umarła, okazało się, że swój hotel zapisała swoim ukochanym. August Sterling i Oliver Lockwood otrzymali po 49% procent udziałów w firmie, zaś pozostałe 2% Grace zapisała organizacji charytatywnej, która była dla niej ważna.
 
Wymuszona przez testament kobiety współpraca dwóch rodzin nikomu nie była na rękę, więc każda ze stron wysłała swoich reprezentantów, którzy zajmą się hotelem oraz przygotują ofertę kupna akcji organizacji charytatywnej posiadającej 2% udziałów, aby uzyskać pakiet kontrolny nad hotelem Countess. Jak się domyślacie tymi reprezentatami zostali Sophia Sterling i Weston Lockwood.
 
Historia głównych bohaterów może przypominać mniej dramatyczną, a jednocześnie bardzo nowoczesną wersję Romea i Julii. Dodatkowo pierwsze co przyszło mi na myśl, kiedy czytając poznawałam jakie relacje łączą Sophię i Westona, to przysłowie, że kto się czubi ten się lubi. W ich przypadku jest w tym wiele prawdy. Jako, że od zawsze byli uczeni, że to nie oni, tylko ci drudzy są okropni i najgorsi, zatem ich wzajemny pociąg do siebie był bardzo problematyczny.
 
Sophię jako bohaterką łatwo było mi polubić, ponieważ miałam wrażenie, że została ona wykreowana na silną postać kobiecą. Czytając „Rywali” miewałam problem z tym jak łatwo mu ulegała, aczkolwiek jednocześnie były sceny, kiedy wprost pokazywała, że to ona podejmuje decyzje o sobie świadomie, więc ostatecznie uznałam ją za postać, z którą (może poza nierealistycznie wielkim majątkiem jej rodziny) można się utożsamiać.
 
Postać Westona Lockwooda mnie zaskoczyła. Rzadko mi się to się zdarza w romansach. Początkowo uważałam go za pewnego siebie, zarozumiałego typka, który przyznam szczerze, że działał mi na nerwy. Jednakże im więcej się o nim dowiadywaliśmy, tym lepiej rozumiałam czym się kierował, czemu zrobił lub powiedział pewne rzeczy.
 
„Rywale” Vi Keeland nie są moim zdaniem wyciskaczem łez, aczkolwiek kilka wątków na pewno chwyta za serce. Podobało mi się w tej powieści to, że czytelnik ma czas na to, aby zobaczyć jak uczucia rodzą się między głównymi bohaterami, bo jak wiecie nie przepadam za natychmiastowym wyznawaniem sobie miłości w romansach.
 
Dodatkowy plus „Rywale” zyskali u mnie za bardzo fajne postaci poboczne. Począwszy od przyjaciółki Sophii – Scarlett, aż po pana Thorne’a postaci wykreowane przez autorkę miały w sobie „to coś”.
 
Biorąc pod uwagę, że książka ta jest erotykiem, zatem nie mogę pominąć wątków scen miłosnych. Uważam, że czytało się je dobrze, aczkolwiek nie ujęły mnie niczym szczególnym. Oczywiście chemia między głównymi bohaterami była widoczna gołym okiem, a to jak na siebie oddziaływali było ewidentne dla każdego na około, przez co sceny te bardzo dobrze wpasowały się w całość historii.
 
Jedyna rzecz, której brakowało mi, to większe rozwinięcie wątku skłóconych rodzin, ponieważ mimo tego, że zostaliśmy wprowadzeni w to jak to wszystko się zaczęło, to chętnie bym poznała więcej szczegółów z życia każdej ze stron po tym wydarzeniu. Jak panom udało się znaleźć nową miłość, więcej szczegółów o samej Grace, może nawet więcej szczegółów odnośnie aktualnej sytuacji rodzin Sterlingów i Lockwoodów.
 
Czy gdyby miała wyjść druga część historii Sophii i Westona, to czy bym ją przeczytała?
 
ZDECYDOWANIE TAK.
 
Czy chciałabym być na miejscu Sophii?
 
O tym, że zadaję sobie takie pytanie podczas oceny romansów powiedziałam Wam w mojej poprzedniej recenzji książki Beaty Majewskiej „Obiecaj, że wrócisz”. Stwierdziłam, że od teraz w swoich recenzjach tego właśnie gatunku będę zamieszczała Wam odpowiedź na to pytanie w odniesieniu do danej książki.
 
W tym przypadku jest to i tak, i nie. Tak, ponieważ sama historia miłosna Sophii i Westona jest moim zdaniem piękna. Nie, bo jeśli by spojrzeć na wszystko poza wątkiem romantycznym w „Rywalach” to pomimo luksusów i bogatej rodziny Sophia nie ma w życiu łatwo przez wzgląd na swojego ojca i brata.
Moja ocena 8/10
8/10

Książkę „Rywale” możesz kupić na:

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Email
WhatsApp
0 0 votes
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Powrót na górę
0
Would love your thoughts, please comment.x