Recenzja - "Pamiętaj, że byłam" Beata Majewska

Autorka – Beata Majewska
  
Tytuł – Pamiętaj, że byłam
 
Seria – Zapomnij, że istniałem (tom 2)
 
Wydawnictwo Jaguar
 
Gatunek – Literatura obyczajowa, romans
 
Data premiery – 19.06.2020
 
Liczba stron – 368
 
ISBN – 9788376869094

Opis od wydawcy

CZASAMI NAJWIĘKSZA MIŁOŚĆ TO TA, KTÓRA NIE MIAŁA PRAWA SIĘ WYDARZYĆ…
 
Dał słowo, że Weronika nie straci swojej rodziny, lecz okrutny los postanowił inaczej. Na oczach Nikity dziewczyna traci wszystko, co było najcenniejsze: rodzinę, własne dziecko, całe dotychczasowe życie, pamięć i świadomość. To on przyłożył rękę do nieszczęścia Weroniki, i teraz będzie musiał z tym żyć. Nikita szybko zapomni, bo ich ścieżki się rozejdą, a jego serce już dawno zmieniło się w kamień, lecz to nie koniec tej historii. Czasami największa miłość, to ta, która nie miała prawa się wydarzyć…
 
Z podwarszawskich lasów, poprzez luksusowe posiadłości na Krymie aż po ukrytą u brzegów Ameryki Południowej wyspę – bohaterowie Beaty Majewskiej nigdzie i nigdy się nie poddają. To oni naginają życie do swoich pragnień i potrzeb.

Recenzja

Zanim przejdę do recenzji „Pamiętaj, że byłam” chciałabym przypomnieć, że na mojej stronie jest również dostępna recenzja pierwszej części serii Beaty Majewskiej. Znajdziecie ją o tutaj – KLIK.
 
Oprócz tego już teraz uprzedzam, że w dalszej części znajduje się pewien spoiler, którego nie mogłam tak po prostu przemilczeć przez wzgląd na to, jak bardzo przeszkadzała mi ta konkretna część historii, a o której nie powinno się milczeć.
 
Jeśli jesteś już na bieżąco z pierwszą częścią „Zapomnij, że istniałem”, to pewnie tak jak większość czytelników przecierałaś oczy ze zdziwienia po tym jak się ona zakończyła. Nagłe pojawienie się dotąd uważanej przez wszystkich za zmarłą, żony Rafała – Weroniki wywraca do góry nogami większość z tych informacji, które posiadaliśmy.
 
W książce „Pamiętaj, że byłam” poznajemy historię Weroniki i tego, w jaki sposób jednak nie umarła w wypadku samochodowym, w którym zginął jej i Rafała synek. Okazało się, że wypadek nie był do końca wypadkiem, a wszystkie okoliczności, które do niego doprowadziły sprawiły, że Weronika zaczęła być przetrzymywana przez rosyjską mafię. W wyniku przeżytej traumy kobieta traci pamięć i kiedy po pewnym czasie zostaje przewieziona do Rosji, aby tam mafia mogła mieć ją na oku po raz drugi poznaje Nikitę. Syna głowy rosyjskiej mafii, który był obecny przy tym jak jej synek zginął.
 
Jak już się domyślasz Weronika i Nikita czują wzajemne przyciąganie, które z czasem powoduje, że spędzają coraz więcej czasu ze sobą. Owocuje to uczuciami, które niekoniecznie są mile widziane przez wzgląd na to, w jakim charakterze Weronika przebywa w posiadłości jego ojca.
 
W dalszej części tekstu znajduje się spoiler odnośnie relacji Weroniki i Nikity, o którym wspominałam na początku recenzji, jeśli nie chcesz go czytać, to oczywiście zrozumiem, aczkolwiek bez tego nie zrozumiesz, dlaczego moja ocena „Pamiętaj, że byłam”, jest taka, a nie inna 🙂
 
Czy „Pamiętaj, że byłam” mi się spodobała? Tu niestety napotykamy na ogromny problem. Dlaczego? Bo o ile styl pisania Beaty Majewskiej uwielbiam, więc jej książki zazwyczaj czyta mi się dobrze i szybko, o tyle sama postać Nikity była według mnie w pełni nietrafiona. Już niemalże od początku jego historii poznajemy go, od tej skrajnie nieprzyjemnej strony. Jest tak za sprawą sceny w jednym z klubów mafii, gdzie dochodzi do nadużycia władzy wobec jednej z pracownic ze strony Nikity.
 
Nie wiem jak Ty, ale ja czytając, że jeden z bohaterów jest krótko mówiąc gwałcicielem, to nie ma szans, żebym go polubiła. Cokolwiek autor, czy autorka by nie zrobiła, to w moim odczuciu gwałciciel, to gwałciciel i nie powinno się ignorować tak ważnej części bohatera w imię wątku romantycznego. Co więcej, kiedy główny bohater zmusza do stosunku główną bohaterkę, to już nie jest dla mnie historia miłosna, a syndrom sztokholmski. Nieważne jak przystojny jest Nikita, bo przekroczył pewne granice, których nikt nigdy przekraczać nie powinien.
 
Część osób może twierdzić, że Weronika myślała o ich zbliżeniu jak o gwałcie, tylko dlatego, że w tamtej chwili walczyła sama ze sobą, bo wiedziała jak złym człowiekiem Nikita jest w rzeczywistości, ale w głębi duszy na pewno tego chciała. Dlatego pozwól, że posłużę się opracowanym przez Amerykańską organizację Planned Parenthood akronimem – FRIES.
 
 
Oznacza on, że zgoda na jakiekolwiek czynności MUSI BYĆ:
 
FREELY GIVEN – DOBROWOLNA – Zgodę musisz udzielić dobrowolnie, nie pod presją, nie pod wpływem manipulacji, ani też będąc pod wpływem alkoholu lub narkotyków.
 
REVERSIBLE – ODWRACALNA – Każda ze stron może zmienić zdanie, o tym co chce robić w dowolnym momencie. Nawet jeśli robiłeś/-łaś to już wcześniej, a nawet jeśli leżycie nadzy w łóżku.
 
INFORMED – POINFORMOWANA – Możesz wyrazić zgodę tylko wtedy, kiedy masz wszystkie informacje. Np. jeśli ktoś mówi, że użyje kondomu, a później tego nie robi, to nie jest pełna zgoda na zbliżenie.
 
ENTHUSIASTIC – ENTUZJASTYCZNA- Kiedy mowa o zbliżeniach intymnych, powinieneś/powinnaś robić tylko to na co masz ochotę, a nie to czego inni od Ciebie oczekują.
 
SPECIFIC – KONKRETNA – Wyrażenie zgody na jedną czynność (np. pójście do łóżka, żeby się całować) nie oznacza, że wyraziłeś/-łaś zgodę na inne czynności (np. uprawianie seksu).
 
To powiedziawszy, możemy jasno stwierdzić, że „zgoda” Weroniki NIE BYŁA:
 
dobrowolna – Nikita, by doprowadził do stosunku nawet wbrew jej woli;
 
odwracalna – Nikitę nie obchodziło, że Weronika od początku nie wyraziła zgody, zatem nie miała jej nawet jak cofnąć, bo tej zgody po prostu nie było;
 
 
poinformowana – jako, że Weronika nie wyraziła zgody na żadną formę zbliżenia, a Nikita robił co chciał, zatem ten punkt również nie stoi po stronie mafioso;
 
entuzjastyczna – sama Weronika opisywała pierwsze zbliżenia w taki sposób, że wyłączała się psychicznie, żeby nie myśleć o tym, co się właśnie dzieje, tak więc o entuzjazmie na pewno nie było tutaj mowy;
 
konkretna – Weronika nie wyraziła zgody na nic, zatem jedyne co było konkretne, to jej odmowa, czy też nie chęć.
 
Podsumowując muszę z przykrością stwierdzić, że książkę „Pamiętaj, że byłam” czytało mi się bardzo ciężko, co okazało się kompletnym przeciwieństwem pierwszej części „Zapomnij, że istniałem”. Przyznaję, że większość scen intymnych od kiedy Weronika i Nikita już się w sobie rzekomo zakochali musiałam pomijać, ponieważ na samo myślenie o takich scenach z nimi w roli głównej było dla mnie nie do przełknięcia.
 
W moim odczuciu jest to idealne pokazanie syndromu sztokholmskiego i gdyby ten aspekt został włączony do książki, to dla mnie osobiście, książka wiele by zyskała. W szczególności, że sam wątek Weroniki, która jednak żyje zapowiadał się mega ciekawie. Koniec końców, przez wzgląd na to jak bardzo nieodpowiedni według mnie był związek głównych bohaterów, to nie mogę dać tej książce więcej niż 2/10. A dałam 2, a nie 1, tylko dlatego, że nadal mimo to lubię styl pisania autorki i po trzecią część „Obiecaj, że wrócisz”, jak wiecie z mojego Instagrama, również sięgnęłam. Oprócz tego ciekawą nową postacią była w moim odczuciu siostra Nikity – Katia.
 
Czy polecam? Tak, ale tylko i wyłącznie tym osobom, które nie czują, że to jak rozpoczęła się relacja Nikity i Weroniki będzie przeszkadzać, czy też psuć radość z czytania. Tym, którzy tak jak ja nie akceptują romantyzowania syndromu sztokholmskiego radziłabym odpuszczenie sobie tej lektury.
Moja ocena 2/10
2/10

„Pamiętaj, że byłam” możesz kupić na:

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Email
WhatsApp
0 0 votes
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Powrót na górę
0
Would love your thoughts, please comment.x