Recenzja - "Matrioszka" Paulina Jurga

Autorka – Paulina Jurga
  
Tytuł – Matrioszka
 
Seria – Rosyjska mafia
 
Wydawnictwo Otwarte
 
Gatunek – literatura obyczajowa, romans
 
Data premiery – 10.02.2021
 
Liczba stron – 368
 
ISBN – 9788381350778
 

Opis od wydawcy

Matriona Kosłow – to miała być nowa tożsamość Marty Małeckiej. W Rosji czekała na nią rodzina, o której istnieniu wcześniej nie miała pojęcia. Ale w piekle, w którym się znalazła, słowo „rodzina” ma inne znaczenie. Trafiła do rosyjskiej bratwy, w sam środek brutalnego mafijnego świata, gdzie panują okrutne zasady, a każdy skrywa mroczny sekret.
 
Marta musi walczyć o swoje życie. Nie wie, komu może zaufać, kto jest jej przyjacielem, a kto śmiertelnym wrogiem.
 
Między nią a pilnującym jej Nikołajem rodzi się gwałtowne uczucie. Czy mężczyzna będzie jej wybawieniem? A może zgubą? I jak daleko posunie się jej brat Izjasław, owładnięty chorą obsesją na punkcie siostry?

Recenzja

Marta Małecka jest zwyczajną nastolatką, mieszkającą wraz z tatą policjantem w Warszawie. Niestety pewnego dnia jej całe życie staje do góry nogami. Okazuje się bowiem, że jest córką rosyjskiego mafioso, który do tej pory myślał, że córka zmarła po porodzie, a teraz wbrew własnej woli, musi powrócić do rodziny, o której istnieniu nie wiedziała.
 
Dziewczyna z prostego życia wrzucona jest w brutalną rzeczywistość życia córki bezwzględnego szefa mafii. Musi szybko nauczyć się jak postępować, aby przetrwać, a jednocześnie zorientować się kto z jej nowego otoczenia jest jej sprzymierzeńcem.
 
Od samego początku między Martą, a jej ochroniarzem Nikołajem można wyczuć pewne przyciąganie, z którym oboje nie wiedzą jak sobie poradzić w ich skomplikowanej sytuacji. Uczucia, które zaczynają rodzić między parą są o tyle problematyczne, że ojciec Matriony miał wobec niej bardzo konkretne plany i właśnie dlatego sprowadził ją do Rosji.
 
W książce Pauliny Jurgi bardzo spodobało mi się to, iż realia życia w mafii nie są takie piękne. W minionym roku rynek wydawniczy zalało pełno romansów mafijnych, czy też romansach o bikerach. Część z nich była lepsza, część gorsza, co jest oczywiste, aczkolwiek niewiele z nich pokazało to co zrobiła autorka „Matrioszki”. Mianowicie chodzi o to, że członek mafii, który na co dzień ma do czynienia z brutalnością niekoniecznie zawsze będzie się zachowywał tak jak powinien wobec swojej wybranki. Nikołaj był tego idealnym przykładem. O ile nie był brutalny wobec Marty, o tyle nie zawsze był w stanie w 100% powstrzymać swój temperament, swoją złość. Doprowadzało to do mocnych kłótni między parą, aczkolwiek według mnie w tego typu historii dodało to całości realizmu.
 
Czy było coś, co mi się nie podobało? Niekoniecznie. Co najwyżej miałam lekki problem z krótkim czasem, kiedy Marta opłakiwała porwanie i utratę człowieka, którego całe życie uznawała za ojca. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę z tego, że w sytuacji, w której ona się znajdowała, gdzie na co dzień żyła ze świadomością zewsząd otaczającego ją zagrożenia, weszła w tryb „uciekaj albo walcz”, dzięki któremu była zmuszona do przeżycia szybkiej żałoby nad tym co utraciła.
 
Ważnym plusem „Matrioszki” w moim odczuciu było to, że autorka nie uciekała od brutalnych scen. Jako, że całość ma być książką mafijną, zatem takie sceny lepiej oddają to, jak faktycznie wygląda życie w mafii.
 
Sceny z bratem Marty – Izjasławem, o ile niepokojące, o tyle również dobrze nakreślały to, jakie osoby znajdują się w mafii oraz to, że (nie tylko w mafii) nie każdy mężczyzna traktuje kobiety z należytym szacunkiem, nawet jeśli są rodziną.
 
Po przeczytaniu książki miałam przyjemność zamienić kilka słów z autorką i sama przyznała, że „Matrioszka” miała być książką o mafii z elementem romansu, nie na odwrót. W 100% przyznaję, że tak właśnie odebrałam tą książkę. Wątek romansu był oczywiście bardzo ważny, w szczególności im głębiej zanurzaliśmy się w historię, aczkolwiek sama mafia, to jak funkcjonuje miało większe znaczenie. Autorka zapowiedziała, że w drugiej części będzie o wiele więcej smaczków ze świata mafii, jako, że druga część jest napisana nie tylko z perspektywy Marty, jak to było w pierwszej części, ale i Nikołaj dostaje swoje rozdziały.
 
Samą książkę przeczytałam w trybie ekspresowym. Jeden dzień i „Matrioszkę” mogłam dopisać do listy książek przeczytanych w 2021 roku. Z niecierpliwością wyczekuję drugiego tomu. Jeśli moja opinia Was zainteresowała, to możecie przeczytać darmowy fragment książki, który dostępny jest na stronie wydawnictwa, czy też klikając tutaj – KLIK.
 
Osoby, które liczą na lekki romans mafijny i nie przepadają za scenami zawierającymi przemoc mogą mieć drobne problemy z „Matrioszką”. Jednakże takich dość graficznie opisanych scen nie jest, aż tak wiele, więc mimo wszystko polecam przeczytanie książki Pauliny Jurgi.
 
Moja ocena 8/10
8/10

„Matrioszkę” możesz kupić na:

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Email
WhatsApp
0 0 votes
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Powrót na górę
0
Would love your thoughts, please comment.x