Recenzja - "Madly" Ava Reed

Autorka – Ava Reed
  
Tytuł – Madly
 
Seria – In Love (tom 2)
 
Wydawnictwo Jaguar
 
Gatunek – Literatura obyczajowa, romans 
 
Data premiery – 18.08.2021
 
Liczba stron – 352
 
ISBN – 9788382660050
 
Tłumacz – Ewa Spirydowicz

Opis od wydawcy

Romantyczna, dramatyczna i porywająca – wszystko, co najlepsze w New Adult.
 
Drugi tom trylogii IN-LOVE autorstwa Avy Reed, kolejnej z grona niezwykle utalentowanych młodych pisarek niemieckich.
 
Ona, czyli June – pewna siebie i własnego uroku, śliczna, nieskazitelna, zawsze perfekcyjnie umalowana, bezczelna, zadziorna, chaotyczna.
 
On, czyli Mason – bogaty playboy, arogancki, nonszalancki, przemądrzały i twardy. 
 
June pod skorupą twardzielki skrywa ogromną wrażliwość i równie wielki sekret, który jej zdaniem nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. Dlaczego mężczyzna zainteresowany czymś więcej, niż tylko przygodą na raz, nie ma u niej szans?
 
Mason ma w nosie fakt, że June ciągle go spławia. Traktuje ich relację jak pełną napięcia grę, w której prędzej czy później wygra, bo on zawsze zwycięża. Pragnie czegoś więcej niż tylko spędzenia z June nocy. A June po raz pierwszy zastanawia się, co by się stało, gdyby zburzyła swoje mury…
 

Recenzja

„Madly” jest to druga powieść z cyklu „In Love” autorstwa Avy Reed. Tym razem poznajemy historię June i Masona, których poznaliśmy w pierwszej części „Truly” przy okazji historii Andie i Coopera.
 
Mason stracił głowę dla June niemalże od pierwszego wejrzenia. Co więcej nie krył się z tym i otwarcie starał się pokazać co czuje do dziewczyny. Podczas gdy wiele dziewczyn pewnie by skakało z radości, że przystojny właściciel klubu się nimi poważnie zainteresował, June miała z tym ogromne problemy.
 
Okazuje się, że pod maską pewnej siebie, wygadanej, odważnej kobiety tkwi wrażliwa, niepewna siebie dziewczyna, która boi się odrzucenia. Kompleksy June latami były pogłębiane nawet przez osoby, które powinny ją kochać bezwarunkowo. Sprawiło to, że dla świata zewnętrznego stworzyła taką wersję siebie, w której się czuła bezpiecznie.
 
Każdy z nas nosi maskę na co dzień. Ukrywa cząstkę siebie, zakrywa się, zasłania. Każdy filtruje to, co chce pokazać światu. Niektórzy w ogóle nie są tego świadomi , ale robimy to wszyscy. Chronimy się.
 
Jednakże jak to z każdą maską bywa – z czasem przestaje być ona wygodna. Zaczyna uwierać w najmniej oczekiwanych momentach. Tak też się stało, kiedy Mason zaczął bardzo otwarcie i aktywnie starać się przekonać June do chociażby jednej randki. Sposób życia, do którego zdążyła się przyzwyczaić, nie pasował do tego, czego chciał Mason.
 
„Madly” idealnie ukazuje jak łatwo jeden mankament ciała człowieka i brak odpowiedniego wsparcia od najbliższych może wpłynąć na dorosłe życie danej osoby. W czasach, kiedy makijaż, filtry i photoshop są na porządku dziennym ciężko jest zaakceptować nieidealną wersję siebie, mimo, że idealna przecież nie istnieje. Mogłabym pisać długo i wiele, o tym jak to piękno pochodzi z wnętrza, a nie z zewnątrz, ale każdy wie, że to nie jest takie proste. Zaakceptowanie tego, co przynajmniej w naszych oczach uznajemy za wadę czasami zajmuje niestety wiele czasu.
 
Tym bardziej cieszę się, że są tego typu książki, które pokazują jak negatywny wpływ może mieć oczekiwanie od innych wpasowania się w utarte schematy piękna, zamiast zaakceptować, że każde ciało jest piękne na swój wyjątkowy sposób.
 
I pamiętajcie:
 
Wszystkim, którzy wstydzą się swojego ciała i za rzadko słyszeli: jest piękne. Takie, jakie jest. Może nie doskonałe, ale piękne. Zaakceptuj siebie, nie walcz ze sobą. Nie torturuj się, nie krzywdź, nie rań. Zmień się, kiedy i jeśli chcesz. Nie dlatego, że tego wymaga od ciebie społeczeństwo, że cię do tego zmusza, Poczucie własnej wartości jest bezcenne. Zasługujesz na nie.
 
Samą historię June i Masona czytało mi się bardzo szybko. „Madly” pochłonęłam równie szybko co „Truly”. Podobnie jak w pierwszej części chętnie poczytałabym więcej o relacjach głównych bohaterów ze swoimi rodzinami. Zabrakło mi tu scen głównie np. rozmów June z rodzicami, które mogłyby moim zdaniem wiele wnieść do historii.
 
Ostatecznie powieść Avy Reed oceniam na 8/10. Początkowo myślałam nad 7/10, ale przyznaję, że moja wewnętrzna marzycielka i romantyczka chętnie przygarnęłaby tak czułego, romantycznego i kochanego faceta jak Mason, więc za to jak bardzo polubiłam go musiałam trochę podnieść ocenę 😀 Głównym zaś powodem, ku temu, że chciałam początkowo dać niższą ocenę jest zbyt mała ilość dialogów, a za dużo czasami rozważań wewnętrznych bohaterów, które przyznam szczerze czasami przebiegałam wzrokiem, zamiast mocno się na nich skupiać, ponieważ było ich czasami aż tyle.
 
Z mojej strony to tyle na dzisiaj, dziękuję, że postanowiłeś/postanowiłaś odwiedzić moją stronę i mam nadzieję, że jeszcze nie raz na nią wrócisz <3
Moja ocena 8/10
8/10

„Madly” kupisz na:

0 0 votes
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Email
WhatsApp
Powrót na górę
0
Would love your thoughts, please comment.x